|
Blog > Komentarze do wpisu
Slash cz. 2Rano był kac. Kosmiczny. Czulem jak mi sie mózg przelewa w głowie, obrzydliwe uczucie, ale gorsze bylo spojrzenie na jedzenie. Niejasno pamietalem co sie zdarzylo poprzedniego dnia. Knajpa, ON, morze alku i masakryczny powrot do domu. Ale trzeba bylo wstac i isc na zajecia. Isc, ku*wa, nie toczyc sie, nie rzygac po schyleniu sie, zeby zawiazac buty. Isc. No to poszedlem. Wyklady jakos przespalem, cale szczescie ze cwiczen zadnych nie bylo bo inaczej bym umarl na stojąco. JEGO nigdzie nie bylo. Juz zaczalem myslec ze ON mi sie przysnil tylko, a wczoraj pilem do lustra. "Marc!' - ktos za mna zawołal, ale nie bylem pewien "Marc, pijaku!' - odwrocilem sie; na drugim koncu korytarza stal ON "Tim... czesc.... jezu sorry za wczoraj, wlasciwie nie pije ale... "Cicho tam, nie zaczyna sie dnia od 'przepraszam' , jak zyjesz, robimy powtorke?' "Sadysto! ja musze najpierw dojsc do siebie!" "To dojdziesz u mnie..." Spalilem sie bezwiednie; jedyna rzecz jaka mi teraz chodzila po glowie to bylo wlasnie dochodzenie. U niego. "Nie no super... ale...' "Żadne ale, badz o 7.00 pod 'żebrakiem', zgarne Cie" - złapal mnie za kark i stuknal mi w czolo lekkiego baranka - "będziesz, tak?" "yhmmmm..." wycharczalem z cicha znowu czujac zawroty glowy. "No to czesc" Pobiegl a mi sie zrobilo naprawde niedobrze. Wystrzelilem do kibla jak z procy i puscilem panoramicznego pawia. Pod żebrakiem byłem za 10 siódma i staralem sie nie krążyć jak przed randką. Uspokój sie cioto, powtarzałem sobie, uspokoj sie mowię Ci! i Stalem tak z rekami za soba podziwiając chmury i czujac sie jak ostatni debil - mam czyste skarpetki? zmienilem gacie na te satynowe, ku*wa po co, przeciez tamte bokserki byly ok, armani, czy wysmarowalem sie armanim, cholera, mam gumy? a tic-taki? a jak..."Hjelou!" ktos mi ryknal do ucha i stuknal w ramie - "lecimy lecimy, zycie stygnie" - Tim byl w fantastycznej formie, oczy mu sie blyszczaly i widac bylo ze go nosi "Czesc... " usmiechnalem sie "no to prowadz prowadz, i nie zniszcz mnie jak wczoraj" "Spoko loko tym razem nie stracimy gruntu pod nogami" Balem sie jak sam sku*wysyn co to moze znaczyc. Kazde slowo jaki e wypowiadal mozna bylo interpretowac na wiele sposobow. Dojdziesz, stracimy grunt, zycie stygnie, ja pie*dole, przeciez ten czlowiek byl chodzacym erotyzmem... Prowadzil mnie przez waskie uliczki starego miasta, weszlimy w dzielnice, w ktora rzadko sie zapuszczalem - magicznych kamieniczek z masonskimi symbolami, szerokich bram i ciemnych zakamarkow. Czulem, ze wkraczam do swiata, ktory dotad omijalem. A co tam. Raz kozie smierc. "Wchodz, wchodz, nie czaj sie" - Tim otworzyl na osciez drzwi mieszkania - cudne wysokie mieszkanie w kamienicy, czulo sie od progu ze tu sie dzieja cuda i od razu wciaga, pochlania i oswaja. "Idz dalej, rozgosc sie, zaraz przyjde" Mieszkanie bylo... antyczne. A moze raczej sredniowieczne. A moze po prostu stare stare, z duza iloscia drewna, dziwnymi obrazami na scianach, kamienna posadzka w kuchni i przedpokoju, metalem i wszedobelskimi poduszkami. Rzucilem sie na jeden z takich stosow poduszek i lezalem na wznak wpatrujac sie w odlegly sufit. "Tim...! tu jest...." "Wiem" - Tim rzucil sie obok mnie na poduszki "wiem, jak mialem kupowac mieszkanie i zobaczylem to, to od razu sie zakochalem, nie bylo wyjscia; drogie, male, ale jakie..." Zasmialem sie... sam nie wiem czemu... czulem sie nagle rozluzniony, spokojny,caly stres i wariacje zoladkowe minely, chcialem tu zasnac, zapomniec sie w tych poduszkach w tym swietle dochodzacym z roznych miejsc, do tego Tim wlaczyl jakeis arabskie pitu-pitu wiec tym bardziej poczulem, ze sie zapadam. "Marc... " Tim nachylil sie do mojego ucha "chcesz zapalic?" "Znaczy co?" "Znaczy to..." - Tim zapalil papierosa i mi go podał "Wzbogacony, spokojnie niezbyt duzo... ale jak nie chcesz to ok" "Nie no spoko... " zaciagnalem sie i powoli opadlem znowu na poduszki... dym chwile pobaraszkowal w moich plucach i powoli go wypuscilem... "Tim..." "Yhmmm" "masz kogos? mieszkasz sam" "Nie i tak" "O..." znowu sie zaciagnalem i podalem skreta Timowi "A Ty?" "Jaaa... sam mieszkam" Tim sie usmiechnal "I...?" "I.... co?" "I.... masz kogos?" "Nieeeeeeee.... nie ma... jakos tak... nie interesowalo mnie to...." "Ze jak...?" "No... nie mam nikogo, nie chodzilem jakos dluzej z nikim..." "Ona nie chciala?" "Raczej ja.... to chyba nie bylo to" "Yhmmmm" - Tim sie zaciagnal i oparl glowe na moim ramieniu "Widzisz... ja tez jakos za dlugo z nikim nie wytrzymuje - nie dlatego ze nie chce tylko, ze mi sie nudzi za szybko; albo ze ta bajka ktora jest na poczatku zamienia sie w jakis cholerny dol; i po jakims czasie juz sie nie chce zyc w dole wiec... " "...szuka sie nastepnej bajki...?" "Dokladnie" Poczulem jego usta na uchu, jak konczyl mowic. Zmartwialem troche, balem sie ruszyc, zeby go nie przestraszyc, ale serce walilo mi tak glosno ze chyba nawet on slyszal. Staralem sie oddychac spokojnie, myslec o Margaret Thatcher i kopaniu ogrodka, ale ch*j, nie wychodzilo; Zelaznej Lady nagle wyrosl penis a łopata w ogrodku... ech... "Marc...." Tim mowil do moich guzikow w koszuli "musze Cie rozpiac, bo za bardzo sie spinasz..." "ooook...." wydukalem "No juz...." "Tim..." "Ciiii... o tak lepiej...." "Ale ja nigdy..." "To nic... pokaze Ci...." "O matko Tim..." "Spokojnie... poczekaj na mnie..." I kolejny dlugi pocalunek w poszukiwaniu moich wycietych migdalkow... dochodzilem. U niego. Do siebie. Do niego tez. "Marc..." "yyyy..." "odworc sie..." "nie... nie chce...." I pocalunki w kark... dlugie pocalunki, delikatne musakanie na przenmian z gryzieniem... czulem ze dluzej nie wytrzymam.... "Inaczej...? ok... " Szybkie rozpiecie spodni, mrukniecie nad satynowymi gatkami i juz czuje jego rece i prawie krzycze. "Juz... juuuuuuuuuuuz......aaaaaaa....!!! aaa........." "Juz... juz dobrze...." objal mnie mocno gdy wciaz drzalem, calowal w policzki i powieki... plynalem... potem powoi zdjal ze mnie do konca spodnie i koszule i zarzucil na nas koc. "To o czym mowilismy, Marc ? Ze z nikim nie jestes?" czwartek, 19 czerwca 2008, aleksandr0s
Komentarze
2008/06/19 12:40:32
Mikey, dzieki!! no co Ty, zakochany... wez bo sie zarumienie... dzis mnie tak natchnelo black.rider jeszcze mnie smignal batem po pecinach i...!! wychodzi na to ze jak mnie ktos nie zbeszta, to nic nie napisze :) Besztaj mnie Majk! ;-P ;-)
2008/06/21 05:19:53
wow no to jest cos. Alek ty masz dar pisania. az doszlo do mnie do jednej reakcji w moim ciele hehe jesli wiesz co mam na mysli. dalej dalej! pozdrawiam ^_^
2008/06/21 08:44:32
no, no - widzę, że akcja to się w kosmicznym tempie rozwija,a wyobraźnię to Ty masz nadzwyczaj produktywna! ;P , ale dobrze, dobrze, pisz dalej, bo jak nie to ... tym bacikiem znów po pęcinach przelecę. ;)
2008/06/21 17:50:27
Chlopakuuu...na ostro idzie...
Odnajdujesz sie widze takich "fikcjach" ;) 2008/06/21 23:57:19
casperuno - - You mean THAT...? *blush * nie no bo mi sie zaraz cos stanie...;-) postaram sie to jakos pociagnac, zobaczymy ;-) dzieki za komplement :) ale na razie to wkurwiam sie na Ruskich ze dokopali Krajowi Palonej Trawy. Fuck.
black rider - - moja Ty inspiracjo...;-P wiesz... jak sie posiedzi troche w sieci, pooglada filmow to splywa Ci spod klawiszy kazda mozliwa sytuacja ...;-) Lola - - dla Ciebie prawie wszystko ;-P 2008/06/29 10:37:52
no Alex masz talent do pisania, masz ;) może jakąś książkę zacznij pisać ;)
2008/07/01 12:04:17
Hyper...;-) dobrze wiesz ze bylbym w stanie... na razie krotkie slashe, ale kto wie... ;)
|
|
Pozdrawiam!
Mike.