|
Blog > Komentarze do wpisu
Slash dla Lolizeby bylo jasne - slash fiction ;-P nigdy nie myslalem o nim jak o potencjalnym towarze do zaliczenia; generalnie wtedy w ogole nie myslalem o facetach, do zaliczania byly laski a nie faceci, na sama mysl ze mam calowac jakis owlosiony tylek robilo mi sie niedobrze... do tego pewnie by mu smierdzialy nogi, bylby nieogolony i w ogole... tak, tak wlasnie myslalem ale cos sie zmienilo w momencie gdy lepiej poznalem JEGO; fascynujacy, no poprostu fascynujacy - oczy jak dwa wegle, namietne usta, po ktorych caly czas bladzil zawadiacki usmiech, i jego smiech - gardlowy, niski, i glos - lekko zachrypniety ze az przechodzily ciary... laski za nim szalaly a on im nie odmawial; ktoregos dnia zobaczyl moj cielecy, dosc otepialy wzrok i usmiechnal sie po swojemu - no myslalem ze mi pekna spodnie, tak mnie to podkrecilo; podszedl do mnie na korytarzu, zagadal o jakas bzdure i od slowa do slowa umowilismy sie do knajpy na wieczor; mialem gardlo suche jak popielniczka, łapy mi drżały jakbym mial 14 lat i szedl na pierwsza randke; kurde no przeciez to bez sensu! nie jestem gejem, nie lubie facetow, w ogole malo lubie kontaktow fizycznych a tu taki numer; na godzine przed wyjsciem z domu porzygalem sie jak kot, chcialem dzwonic ze nie przyjde, ale sie okazalo ze nie mam kasy juz na karcie, wiec chcac nie chcac - poszedlem na to spotkanie... jezu... knajpa jak knajpa ale on wygladal jak pieprzony gwiazdor; czulem sie jak kocmoluch przy nim, a on brylowal, blyszczal choc specjalnie o to nie dbal; jedno piwko drugie piate, tu shocik, tam drinek, zrobilismy sie na zloto, ja ledwno moglem przebierac nogami, gdy szlismy przez rynek wisialem na nim i cos mu pie_dolilem do ucha, on sie caly czas smial, i trzymal mnie mocno w talii zebym nas nie wywrocil; odprowadzil mnie do domu, ja na nim dalej wisialem i sprobowalem mu spojrzec w oczy - wegle sie zapalily a on wciaz sie usmiechal... dotknalem palcami jego warg i zaczalem cos mamrotac ze super, ze fajnie, ze moze jeszcze raz kiedys, i jak probowalem sie do niego troszke wspiac- stracilem rownowage, oparlem sie o drzwi, drzwi sie otowrzyly , ja go pociagnalem za soba i juz lezal na mnie... zamarlem... chyba od razu wytrzezwialem, ale coby trzymac fason zaczalem sie po pijacku gramolic, a on wymruczal mi do ucha - leż, źle Ci...? na co ja odpowiedzialem, ze nie, no ok, tylko moglibysmy wejsc do mieszkania... on szybko wstal podal mi reke i juz bylismy w srodku pobieglem do lazienki zeby sie ochlodzic - woda duzo wody, na glowe do gardla coby uspokoic walace serce, wygrzmocilem sie po pysku i wytoczylem sie z lazienki; a on stal wciaz przy drzwiach i juz sie nie usmiechal musze isc - powiedzial - innym razem dokonczymy dlaczego? spytalem juz nie udajac ze wciaz jestem pijany praca i tak dalej... ale... ej no przeciez... on stal i patrzyl w podloge, gdy podszedlem do niego blizej nie patrzac mi w oczy powiedzial ciszej jakbym tu zostal chwile dluzej tobym nie wyszedl do rana delikatnie otworzyl drzwi i juz go nie bylo a ja zasnalem siedzac przy oknie patrzac w uliczke w ktorej zniknal... poniedziałek, 09 czerwca 2008, aleksandr0s
Komentarze
2008/06/10 09:56:06
Lolaaaaaaaa... . no to piszemy ciag dalszy ale wtedy to juz nie bedzie przebacz....;-P
2008/06/10 22:03:12
To było świetne! :o) Chcemy więcej takich Alexowych opowieści! :o)
2008/06/11 13:24:30
Mike ;-) ciesze sie ze Ci sie podoba, to ot tak skapnelo mi z klawiszy na szybko, dalszy ciag bedzie bardziej dopracowany ;-)
ostatnio mam znowu cisnienie na pisanie, a cz. 2 bedzie o tym, jak glowny bohater nie ustaje w cielecym zachwycie dla swojego kolegi i co z tego wyniklo... 2008/06/13 19:00:59
wow noniezle. szkoda, ze do niczego nie doszlo... liczylem na jakies pikantne opisy hehe
2008/06/17 19:51:43
opie...dalasz się równo! Może czas zejść z tego okna, co? Gdzie dalszy ciąg?!!! ;D
|
|
L.